Jak ważna jest adopcja w świecie kryptowalut?

Rok 2018 był najlepszym rokiem rozwoju kryptowalut. Większość osób, czytając to zdanie, zapewne złapie się za głowę i bez słowa wskaże wykresy cen, aby zaprzeczyć tej tezie. Trzeba jednak zauważyć, że pomimo znaczącego spadku wartości portfolio większości inwestorów, osiągnięcia na polu technologicznym i adopcyjnym przewyższają wszystkie poprzednie lata razem wzięte.

Nie można zaprzeczyć temu, iż większość powstałych projektów kryptowalutowych (na przykład tych zbierających środki w ramach ICO) upadło. Jest to sytuacja identyczna do tej, jaką można zaobserwować na znanym od dawna rynku start-upów, gdzie jedynie nielicznym firmom udaje się osiągnąć zamierzony cel. Wciąż jednak wiele zespołów konkuruje ze sobą, chcąc stworzyć najlepszy produkt na rynku w danej dziedzinie. Może nim być platforma do smart kontraktów, aplikacja do zarządzania kryptowalutami, zdecentralizowana giełda, protokół do weryfikacji tożsamości czy do korzystania z mocy obliczeniowej innych komputerów. Jedno jest pewne – w długiej perspektywie większość z tych projektów również upadnie. Co w takim razie decyduje o sukcesie danej firmy i dlaczego, pomimo istnienia tysięcy różnych tokenów, ostatecznie większość osób będzie korzystała tylko z kilku z nich? Aby to zrozumieć, potrzebna jest znajomość kilku przykładów sprzed wielu lat.

Historie internetowe sprzed lat

Jednym z najważniejszych protokołów znanych obecnie ludzkości jest protokół internetowy TCP/IP. Odpowiada on za poprawne działanie stron internetowych, webowych aplikacji oraz wszystkich programów potrzebujących połączenia z innymi komputerami, czyli z Internetem. Można postawić tezę, iż w obecnych czasach korzystanie z Internetu bez używania protokołu TCP/IP byłoby bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Warto dokładnie prześledzić historię popularyzacji i dominacji tego protokołu na świecie, ponieważ mimo jego powszechności nie jest on ani jedynym, ani nawet najlepszym z możliwych do użycia. Już w latach siedemdziesiątych minionego wieku, kiedy to był tworzony, na rynku istniały inne protokoły odpowiadające za poprawne przesyłanie danych pomiędzy komputerami. To, co sprawiło, iż TCP/IP stał się światowym standardem, to adopcja wśród użytkowników. Na początku korzystało z niego wojsko, następnie przemysł komputerowy, a na końcu szary użytkownik sprawdzający pogodę w Internecie. Nie można pominąć faktu, iż stały za tym duże pieniądze przeznaczane na edukację – ale wciąż głównym czynnikiem sukcesu była popularność.

Innym przykładem osiągnięcia znaczącej adopcji jest portal społecznościowy Facebook. Gdy w roku 2004 ujrzał on światło dzienne, nie był jedynym tego typu serwisem w sieci. Od roku działał już MySpace, z dnia na dzień zyskując coraz większą popularność. Co w takim razie sprawiło, iż strona ogłaszana jako jedna z najważniejszych w historii ustąpiła miejsca założonemu później Facebookowi? Znów zadecydowali użytkownicy, którzy stopniowo zaczęli wybierać portal Marka Zuckerberga, a nie dobrze rozwijającego się wcześniej MySpace’a. Momentem przełomowym było osiągnięcie tak zwanego efektu sieciowego, który ostatecznie doprowadził Facebooka do ponad 2 miliardów użytkowników na całym świecie.

Protokół a jego wartość

By zrozumieć, czym tak naprawdę jest protokół, posłużmy się przykładem poczty elektronicznej. Każdy wie, w jaki sposób wejść na pocztę Google i odebrać czy wysłać maila do znajomego. Nie potrzeba wiedzy na temat tego, jak to się dzieje, że wiadomość ma możliwość ukazania się na ekranie kolegi, ani (w większości przypadków) żadnych środków finansowych w zamian za taką usługę. Na tym prostym przykładzie łatwo się domyślić, iż mail jest protokołem, dzięki któremu możemy wysyłać wiadomości tekstowe i multimedialne. Gmail natomiast jest aplikacją firmy Google, która w przejrzysty sposób pozwala nam zarządzać swoją skrzynką i korzystać z jej funkcji.

Tak samo aplikacja na telefon do wysyłania kryptowaluty będzie jedynie „nakładką”, która do swojego działania potrzebuje protokołu czy też sieci, jaką jest otwarty, zdecentralizowany blockchain zabezpieczony algorytmem konsensusu.

Bardzo ważnym aspektem, na który trzeba zwrócić uwagę, jest monetyzowanie stworzonego protokołu, czyli inaczej mówiąc – zarabianie na nim. Dotychczas było to praktycznie niemożliwe, przez co na przykład twórcy wspomnianego maila nie mogą czerpać korzyści finansowych płynących z jego powszechnego zastosowania. Dopiero otwarty blockchain ze swoją jednostką monetarną wprowadził możliwość tworzenia protokołów przy jednoczesnym zarabianiu na nich samych. Otworzyło to ogromne możliwości, w których nie tylko aplikacje – ostatecznie docierające do użytkownika mogą przynosić zyski.

Efekt sieci

Wracając do rozważań o czynnikach, które zadecydowały o sukcesie protokołu TCP/IP czy portalu Facebook, warto zwrócić uwagę na znane w ekonomii pojęcie efektu sieciowego. Mówi nam ono o tym, iż zwiększająca się liczba klientów danego produktu pozytywnie oddziałuje na jego obecnych użytkowników. Łatwo jest zrozumieć to pojęcie, przenosząc je na świat kryptowalut. Każda osoba posiadająca na przykład ethery, osiąga korzyści finansowe w momencie, gdy nowe osoby kupują tę kryptowalutę (znane prawo popytu i podaży). Patrząc krótkoterminowo, nie jest ważne, z jakiego powodu nowi użytkownicy kupują danego coina czy dany token, ponieważ, bez względu na powody, cena urośnie. Jednak tak szybko, jak urośnie, tak szybko może również spaść.

Dlatego szukając kryptowaluty z bardzo dużym potencjałem należy szczególnie zwracać uwagę na jej zastosowanie. To ono jest prawdziwym motorem napędowym wyceny.

Bardzo ważne do zrozumienia jest również prawo Metcalfe’a, ściśle powiązane z omawianym efektem sieciowym. Mówi nam ono, iż wartość (nie tylko finansowa) sieci jest proporcjonalna do kwadratu liczby jej użytkowników. Znanym przykładem, pomagającym zrozumieć to prawo, są połączenia telefoniczne. Jeden nowy telefon w rozwiniętej sieci pozwala na wykonanie zdecydowanie więcej niż jednego nowego połączenia. Zatem im więcej użytkowników, tym większe możliwości, a co za tym idzie – również wartość sieci.

Konkurencji będzie niezwykle trudno wyprzedzić nasz produkt, jeśli zbierzemy odpowiednią liczbę użytkowników, a tym samym osiągniemy efekt sieciowy.

W takiej sytuacji nie wystarczy bowiem jedynie zrównanie liczby przybywających użytkowników. Należałoby tę liczbę znacząco przekroczyć i utrzymywać przez długi czas.

Zaznaczony na powyższym wykresie punkt przecięcia trzech linii to punkt osiągnięcia przez projekt tak zwanej masy krytycznej, czyli momentu, od którego użytkownicy zaczynają pokrywać wszelkie koszty utrzymania sieci. Dzieje się tak, ponieważ koszt dołączenia kolejnych osób rośnie liniowo, a wartość, jaka z tego płynie – parabolicznie. W tym samym momencie można zaobserwować znaczący przypływ liczby użytkowników, co jeszcze bardziej utrudnia konkurencji działanie na rynku. Prostym przykładem są wszelkiego rodzaju serwisy umożliwiające oglądanie filmów bądź słuchanie muzyki, które oferują darmowe okresy próbne lub pierwsze miesiące użytkowania usługi po bardzo niskiej cenie. W ten sposób chcą zachęcić jak największą liczbę osób do swoich oferty i w miarę możliwości osiągnąć efekt sieciowy.

Dlaczego cena nie spada poniżej pewnego poziomu?

Posiadając powyższą wiedzę, można pokusić się o znalezienie ceny, poniżej której dana kryptowaluta nie powinna spaść. Dokładne zrozumienie poniższego wykresu uspokoi wielu inwestorów kryptowalutowych lub pozwoli na uniknięcie możliwych strat w przyszłości.

Wykres utrzymania podstawy ceny protokołu na poziomie adopcji wśród użytkowników

By łatwiej zrozumieć opisywany wykres, jako przykład zostanie podany projekt Loom Network [choć równie dobrze mógłby dotyczyć np. bitcoina – przyp. red.], zajmujący się między innymi tworzeniem gier komputerowych w całości opartych na blockchainie. Jednym z głównych zastosowań tokena LOOM jest możliwość korzystania z produktów stworzonych przez tę firmę. Jeśli użytkownik chce zagrać w grę, musi posiadać określoną liczbę LOOM, która da mu do niej dostęp. Od razu można zauważyć, iż popyt na token oraz jego cena są bezpośrednio związane z popularnością danej gry i liczbą osób w nią grających. Zakładając, że liczba użytkowników wzrasta liniowo, można również założyć, że cena natywnego tokena projektu również wzrastałaby liniowo (linia niebieska).

Niemniej jednak pod uwagę należy wziąć również możliwość spekulacji na giełdzie, co znacząco odbija się na wycenie danego składnika aktywów. Osoby zainteresowane jedynie zarobkiem, a nie konkretnym zastosowaniem tokena LOOM, handlują nim, opierając się na przykład na nowych informacjach bądź przypuszczeniach na temat współpracy z dużymi firmami. Cena w takim przypadku zmienia się w górę i w dół (linia zielona). Warto zauważyć, że nie przeszkadza to również w tym, by następny dołek był poniżej poprzedniego poziomu. Mając natomiast w pamięci to, iż liczba użytkowników cały czas wzrasta, można zaobserwować, że dolną granicą ceny jest zawsze linia niebieska, którą utrzymują użytkownicy zainteresowani głównie samym produktem.

Cena = a (adopcja) + s (spekulacja)

Nawet gdy wartość spekulacyjna projektu będzie wynosiła zero, cenę może utrzymać jego realna adopcja.

Najniższe ceny bitcoina w poszczególnych latach (źródło: coinpaprika.com)

Adopcja jako jedyny liczący się czynnik?

Adopcja jest jednym z najważniejszych czynników odpowiedzialnych za sukces danego projektu. Niektórzy wręcz uważają, iż jest jedynym, na który powinno się zwracać uwagę. Przykłady z historii pokazały, że wygrać wcale nie muszą rozwiązania najlepsze bądź te najwcześniej stworzone. Liczy się jedynie przyjęcie przez odbiorców, ponieważ to oni ostatecznie tworzą wartość owych rozwiązań.

Nieważny będzie wygląd danej aplikacji lub innowacyjne możliwości nowego blockchaina, jeśli nikt nie będzie chciał z nich korzystać.

Czytając opisy nowo powstających protokołów, można zadawać sobie pytanie, dlaczego wciąż na rynku większość osób korzysta z tych najpopularniejszych rozwiązań (mimo często gorszych możliwości). Rozumiejąc pojęcie efektu sieciowego, łatwo jest udzielić odpowiedzi.

Przed kolejną inwestycją w nowy projekt warto również sprawdzić, czy nie rozwiązuje on problemu, jakim zajmuje się już znacznie lepiej przyjęty blockchain. Można też zobaczyć, ile transakcji jest przez niego przetwarzanych w ciągu dnia i porównać to do najlepszych wyników, choć należy pamiętać, że tymi danymi dość łatwo manipulować.

Nawet najlepszy projekt nie osiągnie sukcesu, jeśli nie zbierze odpowiednio dużego grona użytkowników.

Zatem czy potrzebny jest kolejny bitcoin lub kolejna platforma do tworzenia smart kontraktów? Może raczej wszyscy entuzjaści powinni skupić się na reklamie i szerzeniu wiedzy na temat blockchaina i kryptowalut? Jedno jest pewne – bez osób korzystających z tych technologii wszystko pójdzie na marne.

Damian Dzienio – student Politechniki Warszawskiej. Autor prezentacji na tematy związane z kryptowalutami oraz nowoczesnymi formami inwestowania kapitału. Autor artykułów w serwisie Bithub.pl